Nasze realizacje
Nie jesteśmy odtwórcami – jesteśmy technologami tradycji. Przejrzyj nasze portfolio i zobacz na własne oczy, jak w praktyce wygląda inżynieria, która współpracuje z prawami natury i upływającym czasem.
Nie jesteśmy odtwórcami – jesteśmy technologami tradycji. Przejrzyj nasze portfolio i zobacz na własne oczy, jak w praktyce wygląda inżynieria, która współpracuje z prawami natury i upływającym czasem.
Dom rozebraliśmy w całości w Dolinie Baryczy, oznaczając każdą belkę zrębu, a następnie postawiliśmy go ponownie na nowym fundamencie w Czernicy. Wymiana dotyczyła wyłącznie elementów, których stan techniczny to wymuszał.
Ubytki w drewnie uzupełniliśmy metodą flekowania, zachowując oryginalne ślady obróbki ciesielskiej. Połączenia odtworzyliśmy w technologii historycznej — bez wkrętów i płytek kolczastych.
Przestrzenie między belkami wypełniliśmy gliną z sieczką, a całość zabezpieczyliśmy pokostem lnianym. Dom oddycha tak, jak sto lat temu, ale spełnia dzisiejsze wymagania cieplne.
Elewację odsłoniliśmy z kilku warstw wtórnych tynków cementowych, które od dekad zatrzymywały wilgoć w konstrukcji. Dopiero pod nimi ujawnił się pierwotny rysunek szkieletu — słupy, rygle i zastrzały w komplecie.
Zniszczone końcówki belek wymieniliśmy przez flekowanie i protezowanie, dobierając drewno o zbliżonej gęstości i wieku. Wypełnienia pól odtworzyliśmy w glinie z sieczką, wykończonej tynkiem wapiennym.
Konstrukcję zabezpieczyliśmy wyłącznie preparatami paroprzepuszczalnymi. Elewacja znów oddaje wilgoć na zewnątrz, a nie do wnętrza murów.
Pierwotne sklepienie w wyniku uszkodzeń strukturalnych ścian budynku i rozpięciu się łuków nośnych było w bardzo złej kondycji. W związku z decyzją inwestorów mieliśmy przyjemność wykonać przemurowanie sklepienia w oparciu o wykonany na podstawie pomiarów na miejscu szalunek krążynowy.
Sklepienie odtworzyliśmy na krążynach, z cegły rozbiórkowej, na zaprawie wapiennej.
Po rozdeskowaniu sklepienie przejęło obciążenie bez najmniejszego pęknięcia. Wnętrze wróciło do pierwotnej proporcji i skali.
Stara więźba była przebudowywana co najmniej trzy razy i ostatecznie przekazywała obciążenie w miejsca, które nigdy nie były na to liczone. Zrąb pod nią zachował się jednak w bardzo dobrym stanie.
Nową konstrukcję zaprojektowaliśmy tak, by odciążyć zrąb i sprowadzić siły na ściany nośne. Ciesiołkę wykonaliśmy na złączach czopowych z drewna dębowego i sosnowego, dosuszanego przed montażem.
Pokrycie i deskowanie ułożyliśmy z zachowaniem szczelin wentylacyjnych, dzięki czemu dach pracuje sucho przez cały rok.
Oficyna miała zostać zamieszkana przez cały rok, więc instalacje trzeba było wprowadzić bez naruszenia historycznych murów i stropów. Przejścia prowadziliśmy w warstwach posadzek i w ścianach wtórnych.
Pod posadzką wykonaliśmy izolację z keramzytu i jastrych wapienny z ogrzewaniem podłogowym niskotemperaturowym. Mury pozostały paroprzepuszczalne — bez folii i bez styropianu przy gruncie.
Rozdzielnie i piony ukryliśmy w jednej szachcie technicznej, tak by przyszłe prace serwisowe nie wymagały ingerencji w tkankę zabytkową.